Minął pierwszy miesiąc od podpisania ACTA przez rząd Donalda Tuska. Jakby z tej okazji na podsumowanie Tusk mógłby stwierdzić parafrazując słynne powiedzenie :
Et tu Boni contra me?
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji opublikowało komentarz do ACTA. Zdaniem jego autorów umowa jest nieprecyzyjna i pozostawia wiele miejsca na sprzeczne interpretacje. To kolejny przytyczek. Ciekawe – że w miesiąc od podpisania przez rząd Donalda Tuska umowy międzynarodowej wszyscy co byli za są przeciw. Co robili przez długie lata negocjacji? Bawili się po bankietach? Na to szły w końcu nasze publiczne pieniądze które zostały zmarnowane. Sukces europrezydencji Donalda Tuska został wyparty przez wszystkich – no może poza samym Tuskiem – bo przecież rząd tej umowy jeszcze nie wypowiedział a przecież może tylko że nie chce.
Z ACTA nasuwa się nieodparcie jedno pytanie – jak to możliwe, że tak długo negocjowana, przez tyle specjalistów sprawdzana umowa okazała się tak mało precyzyjna, budząca tak wiele kontrowersji, zagrażająca podstawom demokracji. W końcu pracowali nad tym opłacani za publiczne(nasze) pieniądze ludzie którzy prócz tej umowy przygotowują inne. Wątpię aby ta prestiżowa umowa – uznawana za sukces naszej europrezydencji - była wypadkiem przy pracy – na inne umowy poświęca się w końcu mniej czasu i środków.
Ogólnie jest źle, a efekt jak zwykle – ojca porażki już nie ma – nikt do tego nie chce się przyznać – i wszyscy do byli za ACTA, przygotowywali ją – przeszli do innych ważnych obowiązków równie sumiennie je wykonywać.
PS. Czy rząd Donalda Tuska będzie w końcu miał cywilną odwagę tą szkodliwą umowę wypowiedzieć?